Hong Kong – wejście smoka

wpis w: Hong Kong | 0

Tym razem nieco inaczej… Pewnego pięknego dnia postanowiliśmy zjeść co nieco „na ulicy”. W chińskim stylu kupiliśmy… to co widać poniżej.

© Xaos

 

W odróżnieniu od nas, Chińczycy i inni przybysze zajadali się w typowo „zachodnim” stylu…

© Xaos

Usiedliśmy przy fontannie wzorem pozostałych głodomorów. Samiutkie centrum Hong Kongu, w koło biurowce, muzeum sztuki, park i nasza fontanna. Nie zdążyliśmy zacząć jeść, aż tu wszyscy nagle zniknęli, a ponieważ byliśmy strasznie podnieceni całą naszą wyprawą, to dopiero po dłuższej chwili usłyszeliśmy, ze ktoś krzyczy na nas mocno gestykulując. Po granitowej kostce w pięknym stylu (pewnie też wygłodniały) pełzł w naszą stronę maleńki stworek…

© Xaos

Nie bardzo znamy się na wężach, ale choć mały, jego umaszczenie wzbudzało respekt. Oczywiście gawiedź wezwała ochronę parku, zrobiło się wielkie zamieszanie. Wąż niesamowicie zwinnie zaczął uciekać, bo widocznie wyczuł nerwowe nastroje panujące w koło. Słodki, co?? 🙂

© Xaos

Gdy odchodziliśmy, służba ochrony odcięła fontannę od mieszkańców i turystów. Wezwano też specjalne służby zoologiczne do opanowania tego terrorysty. Do tej pory jednak nie wiemy, czy było się czego bać, czy był to tylko niegroźny, mały, zabłąkany wężyk.

Tak czy siak, warto patrzeć pod nogi wędrując nawet ulicami centrów wielkich miast. Warto tym bardziej, że całą naszą wyprawę od Malezji, przez Singapur, Hong Kong i Katar odbyliśmy w 100% w plastikowych klapkach kupionych na promocji w Biedronce (para za 4,99 zł). Sprawdziły się świetnie – zero odparzeń, obtarć, spocenia, jednak przed drapieżcami nie uchroniłyby nas z pewnością. Co ciekawsze… służą nam świetnie nadal. 🙂

 

Zostaw Komentarz