Hong Kong – szeroko

wpis w: Hong Kong | 0

© xaos.pl

Oto piękny przykład tego, o czym pisałem ostatnio. Perspektywa przesadzona – budynek zaczyna przypominać bardziej obelisk niż potężny biurowiec. Żeby wykonać takie zdjęcie, musisz zrobić kilka rzeczy:

  • przede wszystkim podejdź jak najbliżej – wtedy to, co jest blisko Ciebie, będzie bardzo uwypuklone. Będzie się wydawać większe niż jest w rzeczywistości
  • użyj jak najszerzej widzącego obiektywu – czyli jak najbardziej szerokokątnego. W tym przypadku użyłem rewelacyjnego ultra szerokokątnego zooma Panasonica 7-14mm f/4 w najszerszym jego ustawieniu – czyli 7mm. (jeśli chcesz to odnieść do używanego przez Ciebie systemu to pamiętaj, że ja fotografuję aparatem systemu Micro 4/3 (MFT))
  • skadruj kompozycję ustawiając obiektyw wzdłuż linii, które chcesz pokazać w „przesadzonej” perspektywie.
  • kontroluj otoczenie i odblaski słoneczne – fotografując tak szerokokątnymi obiektywami łatwo „zaśmiecić” niepotrzebnymi elementami kadr i wpuścić promienie słońca tak, że stworzą niechciany spadek kontrastu lub paskudne odblaski od soczewek

Przydałoby się na tym zdjęciu bardziej jeszcze uwidocznić filar na pierwszym planie. Pokazanie go w całości i ukazanie jeszcze masywniejszym, spotęgowałoby efekt przytłaczającej masy. Tym bardziej, że spacerujący na dole ludzie mogliby ukazać skalę przez dodanie punktu odniesienia. Może spróbuję następnym razem 🙂

 

© xaos.pl

Tutaj to już przesadziłem. Nawet koła jadącego na pierwszym planie samochodu nie oparły się skrzywieniu. Ale nie wynikło ono tylko z właściwości obiektywu… niestety, także z mojego niedbalstwa. Zrobiłem to zdjęcie nie mając kompletnie czasu na zadbanie o wszystkie wcześniej wymienione szczegóły. BMW w kolorze zbliżonym do koloru elewacji budynków właśnie przejeżdżało, a ja koniecznie chciałem je mieć w kadrze. Moje niedbalstwo musiałem poprawić już na komputerze prostując to i owo. Efekt rzuca się w oczy, ale mnie i tak się podoba 🙂

 

© xaos.pl

To natomiast zdjęcie jest wyprostowane w programie graficznym. Specjalnie usunąłem silną pionową zbieżność linii, jaka powstała w wyniku skierowania obiektywu do góry, koniecznego by objąć wysokie budynki. W rzeczywistości, z żadnego kąta biurowce w tle nie mają szansy wyglądać tak, jak wyglądają na tym zdjęciu. W rzeczywistości, z żadnego kąta chodnik na pierwszym planie również nie ma szansy tak wyglądać.

Obiektyw ultra szerokokątny (ogniskowa 7 mm w systemie Micro Four Thirds jakiej użyłem do zrobienia tego zdjęcia odpowiada kątowi widzenia 114o) już sam w sobie bardzo wzmacnia zbieżność perspektywy. Linie zbieżności ułożone są dużo bardziej agresywnie na zdjęciach wykonanych takimi obiektywami. Do tego wyprostowanie jakiego dokonałem w pionie dodało kolejny element zniekształcenia – zobacz jak, na przykład, wyciągnął się róg dachu budynku z okrągłymi oknami. Nasz „Rekinek” za to, ciągle prezentuje się całkiem, całkiem 😉

infoKilka lat temu, przez długi czas po zakupie ultraszerokątnego obiektywu nie umiałem kompletnie fotografować z jego użyciem. Intuicyjnie po podpięciu go do aparatu człowiek chce fotografować krajobrazy, zmieścić w kadrze jak najwięcej. I efekty są bardzo marne. Na fotografiach nie ma przewodniej myśli, obrazy są zaśmiecone nieistotnymi obiektami – po prostu śmietnik. Idąc z aparatem wyposażonym w obiektyw o standardowym zakresie ogniskowych lub teleobiektywem, gdy zauważasz coś co chciałbyś uwiecznić mniej więcej czujesz, że aparat „widzi” tak jak Ty. Co więcej, wiesz, że gdy zechcesz, możesz skorzystać z funkcji zoom, wydłużyć ogniskową i zbliżyć scenę, która Cię interesuje. Nasz mózg bez problemu radzi sobie z taką operacją, wyobraźnia obrazuje to bez problemu.

Z obiektywami ultra szerokokątnymi sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Jeśli jest to zoom, jak w przypadku mojego Panasonica, to już na długim końcu zakresu ogniskowych obraz nie jest tym, do czego przyzwyczajony jest człowiek patrzący własnymi oczami. Sytuacja staje się jeszcze dziwniejsza gdy rozszerzasz pole widzenia poprzez zoom w kierunku oddalenia. W moim przypadku, szybko okazało się, że nie byłem w stanie ocenić, czy scena widziana własnymi oczami jest sceną dobrą dla tego obiektywu, czy nie. Co więcej robienie zdjęć na chybił trafił pokazało, że sceny, które kompletnie nie rokowały, gdy były widziane gołym okiem, po sfotografowaniu takim ultra szerokim obiektywem dawały świetne rezultaty. I odwrotnie – to co wydawało się idealne do szerokiego kąta, po sfotografowaniu dawało mierny efekt. Wiedziałem, że coś jest nie tak, że można lepiej. Ale musiałem coś zmienić.

Wymyśliłem więc metodę, którą Ci gorąco polecam jeśli nie jesteś w pełni zadowolony z efektów jakie uzyskujesz używając obiektywów o bardzo szerokich kątach widzenia. Spróbuj wybrać się z aparatem i „kłopotliwym” obiektywem na spacer. Ustaw obiektyw na jak najszerszy kąt (najmniejszą ogniskową), jeśli masz obiektyw stałoogniskowy to nic nie zmieniaj 😉 Przyłóż aparat do jednego oka. Mając otwarte oboje oczu obserwuj otaczający Cię świat. Jeśli widzisz świetne ujęcie w wizjerze, odsuń aparat i przyjrzyj się tej samej scenie gołymi oczami i vice versa – jeśli widzisz świetną scenę gołym okiem, porównaj z tym co widzisz w wizjerze. Obserwuj różne przedmioty i elementy otoczenia z różnych kątów, zbliżaj się do nich i oddalaj. Ja dosłownie po kilkunastu minutach takiego spaceru nauczyłem swój mózg rozpoznawać sceny, które są stworzone dla szerokiego kąta, a które nie. Polecam Ci gorąco to ćwiczenie, bo jego efekty są niesamowite.

Patrząc przez obiektyw ultra szerokokątny uważaj, bo możesz przy tym ćwiczeniu mieć zaburzoną ocenę odległości. Mnie kiedyś o mało nie stratował koń na paradzie wojskowej w Poznaniu – w wizjerze wydawał się bardzo daleko, w rzeczywistości był chyba nie całe pół metra ode mnie i do tego był bardzo niezadowolony. Ledwo uciekłem! Warto mieć otwarte oboje oczu. Czasami o tej prostej technice zapominam.

Co ciekawsze, odkryjesz na pewno to, co odkryłem z pomocą tego ćwiczenia ja. Paradoksalnie, obiektyw ultra szerokokątny nadaje się idealnie nie do fotografowania szerokich krajobrazów, chociaż można go z pewnością do tego użyć i świetnie się sprawdzi. To co odkryjesz, to to, że takim obiektywem idealnie fotografuje się przy bardzo dużych zbliżeniach! Zobacz dla przykładu to zdjęcie.

© xaos.pl

Nie jest ono może przykładem wybitnej fotografii, ale pokazuje doskonale zasadę fotografowania z dużego zbliżenia. Tutaj ogniskowa to zaledwie 12 mm, więc nie aż tak szeroko, ale nawet przy takiej ogniskowej można wyolbrzymić główny temat, a odsunąć i pomniejszyć całą resztę otoczenia. Hydrant wydaje się ogromny, prawie jak biurowce w tle i większy niż budynek muzeum. Przesadzona perspektywa świetnie nadaje się do takich właśnie ujęć. Gdybym użył ogniskowej 7 mm efekt byłby jeszcze mocniejszy. Zdjęcia tego typu wykonać możesz zbliżając się na bardzo małą odległość do obiektu pierwszoplanowego z obiektywem ultra szerokokątnym.

Czasami fotografuję mając przedmiot, rzeźbę, element architektury, roślinę dosłownie kilka – kilkanaście cm od przedniej soczewki obiektywu, podobnie miało być z koniem… 😉 Od czasu do czasu będę zamieszczał zdjęcia wykonane tą techniką, dają one bardzo dużo radości i zadowolenia, bo efekty często są zaskakujące i niespotykane przy zwykłym patrzeniu na świat.

Zostaw Komentarz