Neuschwanstein co i jak i czego się spodziewać…

wpis w: Niemcy, Podróże | 3

© www.xaos.pl

Do samego zamku nie da się podjechać samochodem. Dojeżdża się do dość malowniczego kompleksu sklepików z pamiątkami, kilku pensjonatów, pałacyków, dość okazałej stodoły i położonego w dole parkingu. Oczywiście jak na miejsce turystyczne przystało, nie da się zaparkować nigdzie indziej niż na płatnym parkingu. Na szczęście kosztuje on tylko parę euro (nie pamiętam dokładnie chyba 5 euraków).

© www.xaos.pl

Parking położony jest u podnóża drugiego zamku – Hohenschwangau, który był własnością ojca Ludwiga II. Ludwigowi się jednak zamek ojca nie podobał, więc na pobliskim wzgórzu wybudował kolejny. Młody król wymarzył sobie, że zamek nie będzie nigdy dostępny publicznie. Miał być tylko uciechą samego Ludwiga II. Ludwiga zaś zwano Szalonym lub Bajkowym Królem. Więcej poczytajcie sobie o nim np. tu. Tak czy siak, Ludwig nie miał łatwego życia. Zamkiem, który budował przez wiele lat, nie zdążył się nacieszyć. Pomieszkał bardzo krótko w jeszcze nieukończonym zamku, gdzie został uwięziony, a kilka dni później zmuszony do jego opuszczenia. Co ciekawsze dzień po opuszczeniu zamku ciało Ludwiga II wyłowiono z jeziora. Niecałe dwa miesiące po śmierci króla, zamek udostępniono publiczności. Jakże typowe zagranie, czyż nie? Obecnie zarabia on grube miliony każdego roku i jest jedną z lepszych inwestycji Bawarii. Swoją drogą, wcześniej Ludwig II musiał abdykować ze względu na między innymi budowę tego obiektu, który według jego przeciwników był zbyt drogi.

© www.xaos.pl

Sam Ludwig miał świra na punkcie Wagnera, mitologii, baśni i legend, między innymi o rycerzach okrągłego stołu. Cały zamek to komnaty poświęcone Graalowi, rycerzom, bohaterom oper Wagnera… Miał chłop fantazję nie da się zaprzeczyć. Ja uważam, że faktycznie przeginał i był po prostu zdziecinniałym dziwakiem, moja Żona, że był bardzo wrażliwym miłośnikiem sztuki. Jakby nie było w rzeczywistości, zamek można teraz zwiedzać i naprawdę bardzo warto. Należy jednak mieć na uwadze kilka spraw.

Tak, ku przestrodze…

Dotarcie do zamku

Bryczki konne wydają się idealnym do tego środkiem transportu. Mają przystanek przy sklepach z pamiątkami i przeważnie (nawet, a może zwłaszcza w czasie niepogody) stoi tam tłum oczekujących turystów – głównie z Japonii. Przejażdżka jest dość droga i kosztuje osiem „ojro” za głowę. Ponieważ Niemcy nie chcą się targować, to w końcu obraziliśmy się na nich i poszliśmy pieszo w górę do zamku drogą, która z dołu wydawała się bardzo ciężka i trudna. Nic bardziej mylnego. Piękna, szeroka, równa droga wśród pięknych lasów wiedzie lekkim spacerkiem pod sam zamek, Nie pamiętam jak długo szliśmy, ale chyba około 15-20 minut z przerwami na robienie zdjęć. Padał ogromnymi płatkami gęsty śnieg, było bajkowo. Policzyliśmy ten niemiecki „biznesik” bryczkowy na około 1,3 mln „ojro” rocznie obrotu. Całkiem nieźle!  Nie będziemy się dokładać do tego niecnego procederu zdzierania z turystów 🙂 Zdecydowanie nie warto jechać śmierdzącymi bryczkami, do których Niemcy załadowują ze 12 osób. Nie ma klimatu romantycznego w takiej grupie ściśniętych ludzi. Oj nie ma. Zatem jedyna sensowna opcja – śmiało pieszo do zamku! Szybko, miło i przyjemnie. Co więcej, ścieżka jest oświetlona wieczorami, więc ogólnie pełen wypas.

© www.xaos.pl

Na zamku grasuje Helmut!

Uwaga! Na zamku obowiązują dziwne zasady, np. taka, że po kupieniu biletu, lepiej od razu udać się na zamek, bo wejścia odbywają się o określonych godzinach i ta konkretna, przypisana do biletu godzina jest obowiązująca. Ordnung muß sein! Ale najgłupszą zasadą obowiązującą w zamku jest to, że we wnętrzu nie można ROBIĆ ZDJĘĆ! Kumasz to??? ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA! A ponieważ mamy trochę w d… takie idiotyzmy, to postanowiliśmy nic nie robić sobie z tego zakazu i po cichutku, cykaliśmy to i owo. Moja Żona komórką, a ja z biodra aparatem 🙂

To dlatego kolejne zdjęcia są, jakie są…

© www.xaos.pl

Krzywe i jakość nie ta, ale za to to autentycznie wykradzione Niemcom, absolutnie nielegalne zdjęcia wnętrza zamku Neuschwanstein 🙂

To powyżej to część, sali tronowej, w której nigdy nie stanął tron…

© www.xaos.pl

O.. miał stać właśnie tu, pomiędzy tymi świecznikami.

A co to za ludzie tam u góry? No jak to?… Oczywiście, dwunastu historycznych władców świata. A powyżej sam Jezus 🙂 Ludwig miał fantazję co? Przynajmniej czuł się na prawdę wielkim władcą.

No ale wracając do tematu… Samo zwiedzanie przebiega bardzo sprawnie i odbywa się grupami. Grupy są mieszane językowo, problem zaś różnorodności języków rozwiązany jest bardzo prosto. Każdy z uczestników otrzymuje elektroniczny gadżet, który sam włącza się i wyłącza w odpowiednim momencie, a z głośniczka tego gadżetu, w ustawionym wcześniej języku, lektor opowiada ciekawe opowieści dotyczące miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Każdą grupę oprowadza Helmut. Oczywiście Helmut to jedynie idea. Bo jak inaczej nazwać Niemca, który wygląda jak strażnik więzienny albo gestapowiec?

Nasz Helmut wydawał się dość miły… do czasu. Do czasu gdy przyłapał moją Żonę na łamaniu prawa! Na robieniu zdjęć! W pewnym momencie, gdy zorientował się, że moja Żona fotografowała jakąś szafę, czy filar jak nie wydarł ryja!…. Japońscy turyści rozpierzchli się na boki. Reszta członków naszej grupy zamarła w bezruchu wcisnąwszy głowy między ramiona. A Helmut wydzierał się osiągając w szczycie około 120dB głośności (czyli dochodząc do progu bólu), a że robił to po niemiecku, to efekt był jeszcze gorszy niż ból.

© www.xaos.pl

Darł tak ryja i darł dłuższą chwilę. Albo i czas się tak dłuży, gdy ktoś krzyczy. Sam nie wiem. Tak czy siak, nikt go nie rozumiał ale wyrazy typu „foto” i jego gestykulacja wyraźnie wskazywała na to, że Helmut może zabić aby tylko nikt nie zrobił więcej żadnego zdjęcia w zamku 🙂

© www.xaos.pl

Oczywiście po tej tyradzie, gdy emocje opadły moja Żona nadal robiła zdjęcia, ja również. Jedyne co się zmieniło to to, że Helmut udawał, że tego nie widzi. Widocznie przewidziano tylko jedno krzyczenie na turystów podczas wycieczki. Albo może my lepiej się ukrywaliśmy… 🙂 W każdym razie, warto mieć na uwadze prawo zamkowe i to, że Helmut czuwa! Zdecydowanie warto uważać gdy robi się zdjęcia w Neuschwanstein… I warto tam robić zdjęcia! 🙂

© www.xaos.pl

Na koniec kuchnia królewska.

© www.xaos.pl

Zaiste, świetna kolekcja garów! Szacunek.

Acha. Gdy już się skończy wycieczka z Helmutem, można zobaczyć co Niemcy potrafią zrobić z wnętrza pięknego zamku w czasach współczesnych.

© www.xaos.pl

Kolory autentyczne. Ludwigu… dobrze że tego nie widzisz… 🙂

Oczywiście, na samym końcu zwiedzania znajduje się duży sklep z pamiątkami. Nawet kupiliśmy tam trochę porcelany. No i oczywiście obowiązkowy magnes na lodówkę. Kolejny nasz wspólny… I nie mogę się doczekać następnych…

3 Odpowiedzi

  1. Oj, nie marudź. Ciekawie opowiedziane, z humorem 🙂

  2. Tak to wpuścili polskich chamów do bawarskiego zamku. Mimo zakazu robili zdjęcia i jeszcze mieli pretensje, że im zwrócono uwagę. Ciekawe czy ci japońscy turyści też się tak zachowywali jak autor- polski burak. Dzięki za reklamę pt. Polski turysta= prostak!!!

Zostaw Komentarz