Ostatnich kilka zdjęć z Paryża…

wpis w: Francja, Podróże | 2

Tak naprawdę zastanawiam się nad tym, jak właściwie obecna konfiguracja mojego sprzętu fotograficznego, spisała się na tym wyjeździe. I co można z tym jeszcze zrobić?

© www.xaos.pl

Przy okazji tego zastanawiania się, odkryłem, że zdecydowanie ciągle podoba mi się „Tonacja dramatyczna” mojego OMD E-M5. Zabawa jest z tym trybem naprawdę przednia. To taki program artystyczny w moim aparacie, który coś dziwnego robi z kolorami, kontrastem, ostrością… sam nie wiem z czym jeszcze i dzięki temu byle jakie zdjęcie, w byle jakich warunkach przestaje być byle jakie, i staje się… dramatyczne 🙂

O! Na przykład zdjęcie powyżej. Pogoda marna, okolica bez specjalnego czegokolwiek, ale włączam ART – Dramatic Tone i oto całkiem hajne zdjęcie. O tym, co to jest hajne już pisałem, więc nie będę się powtarzał 😉

A więc, sporo zdjęć podczas tego wyjazdu zrobiłem w tonacji dramatycznej i sam nie wiem co o tym myśleć. By może nadszedł już czas jakiegoś znużenia, albo może przyszedł czas na poszukiwania czegoś nowego, świeżego, a może to czas zmęczenia… Bo włączenie jakiegoś trybu udziwniającego, nie jest specjalnie, ani twórce, ani ambitne. Ot takie odmóżdżenie. Ale tak sobie myślę, że czasami każdy ma taki czas, kiedy chce się po prostu odmóżdżyć. Zamiast siadać przed telewizorem oglądając jakiś przygłupi serial, włączam Dramatic Tone i czuję się artystycznie odmóżdżony pozwalając aparatowi robić te swoje wygłupy z kolorami, kontrastem, ostrością i z czym tam jeszcze chce.

Jest też efekt uboczny tego odmóżdżania. Jedyny, jaki zauważyłem, po tym tygodniowym dramatyzowaniu, jest taki, że takie nieudramatycznione zdjęcia wydają mi się takie… niedramatyczne, płaskie i bez TEGO czegoś. Bułgarzy powiedzieliby, że brakuje im „Wow factor’a”. Co oczywiście obiektywnie jest bzdurą, ale taki efekt ja odczuwam i stety, albo niestety, zdjęcia wykonane w normalnym trybie, staram się trochę udramatycznić na komputerze. A to jest coś, co do nie dawna, byłoby dla mnie nie do pomyślenia. Dziwny jest ten świat, człek się zmienia chociaż kiedyś by nie pomyślał. A jednak.

© www.xaos.pl

Kolejny wniosek jest taki, że fotografie czarno białe to jednak jest TO! Uwielbiam Cz-B, B/W, Sch-W. A przy okazji czerni i bieli nauczyłem się kilku sztuczek, które sprawiają, że fotografie stają się bardziej… hmmm… FRI DI – czy poprawnie wypowiadając ten japoński termin – 3D!

Walizki dają radę co? 🙂 To taki pomnik przed jednym z dworców kolejowych Paryża. Według mnie świetny.

Co do sztuczek, to oczywiście tym razem, nie zdaję się na jakiś przygłupi program w aparacie, czy nawet w programie do obróbki zdjęć. Od jakiegoś czasu, dłuższego już nawet, używam Lightrooma ale on nie potrafi wygenrować naprawdę dobrej fotografii czarno-białej. Za to znana skądinąd firma Google, kupiła, jakiś czas temu, inną firmę. A z kolei ta firma stworzyła genialnych kilka narzędzi do obróbki zdjęć i teraz Google rozdaje za darmo (!!!) te świetne narzędzia w postaci jednego pakietu który nazywa się Nik Collection i jest tam taka zabawka, która nazywa się Silver Efex Pro. I to jest po prostu masakra, więc nie będę się dalej rozpisywał.

© www.xaos.pl

Dalej… Stabilizacja w Olympusie OMD E-M5 jest po prostu szokująco dobra. Oprócz zdjęć nas samych, które siłą rzeczy wymagały postawienia aparatu na czymś stabilnym, ani razu nie użyłem statywu. Tak na prawdę, to nawet go nie zabrałem z domu, bo wiedziałem co będzie 🙂 To zdjęcie powyżej, to schody w Łuku Triumfalnym. 1/5 sekundy, z ręki, w dół, bez statywu i innych wygłupów. Ostre. Tonacja dramatyczna trochę to maskuje, ale zrobiłem tych zdjęć tam kilkanaście. Każde ostre. No co mam więcej napisać? W końcu dlatego w końcu głównie kupiłem Olympusa. Ale to jest ciągle szok. I nie ma myślenia, zdjęcia po prostu wychodzą ostre. Bez wysiłku. Z niewielkim użyciem techniki poprawnego trzymania aparatu. I co najważniejsze, bez konieczności noszenia statywu! Szczerze mówiąc, nie pamiętam kiedy go ostatnio używałem… Swoją drogą… gdzie ja go wsadziłem?… 😉

© www.xaos.pl

Kolejne ostre jak pies zdjęcie. 1/5 sekundy, z ręki.

Wypas. Praktycznie dla tej jednej cechy, warto kupić OMD E-M5 i mieć, i używać, i nie myśleć, i nie dźwigać. Czasy rzędu pół sekundy nie są straszne. Zdjęcia wychodzą ostre i tyle.

© www.xaos.pl

To nie trumna, to klamka do drzwi kamienicy. Niebrzydka nawet.

Piękna, bogata, duża i ciężka.

Właściwie trochę tak jak mój OMD z przypiętym m.Zuiko 12-40 mm f/2.8. Oj wiem dużo liczb, ale niestety tak to się nazywa.

© www.xaos.pl

O… Tak to wygląda. Rasowo, retro, bogato, pięknie no i pozostaje ostatnie – czy ciężko?

964 g.

Kiedy pozbywałem się mojego ulubionego aparatu, pod koniec 2008 roku – Sony DSC-R1, sprzedawałem go by mieć lżejszy sprzęt. System Mikro Cztery Trzecie wydawał mi się idealnym rozwiązaniem. Sony R1 ważył 995 g. Dzisiaj, po kilku latach mam oczywiście lepszy, szybszy, doskonalszy aparat, ale czy nie wróciłem do punktu wyjścia?

Wydaje się, że w pewnym sensie tak. Ale czy to był błąd?

Przyznaję, R1 sprzedałem tylko dlatego, że był ciężki i dał mi się we znaki podczas wakacji w górach. Miałem go dość. Do tego miał bardzo wolny AF. Teraz mam piekielną maszynę, szybką, piękną. Ale z obiektywem 12-40 mm waży to diabelstwo znowu prawie 1 kilogram. Czy żałuję, że fotografuję takim zestawem?

Da hell nie!

Czy żałuję, że to tyle waży?

Trochę…

Olympus uważam przesadził z wielkością i masą tego obiektywu. Porównywalnej klasy obiektyw Panasonic 12-35 mm również o jasności f/2.8 waży 305 g podczas gdy mój Olympus 12-40 mm waży aż 382g. Obiektyw Panasonica jest do tego mniejszy i ma jeszcze wbudowaną stabilizację! To samo zapowiada się w kolejnych obiektywach o dłuższych ogniskowych. Panasonic 35-100 mm waży 360 g i ma długość 10 cm, Nowy zaś Olympus 40-150 mm waży 760 g i ma długość 16 cm – jest o 60% dłuższy i dwa razy(!) cięższy. Ech, to już będzie kobylasty zestaw.

© www.xaos.plAMERA

Właściwie mógłbym używać obiektywów Panasonica, ale ze mną tak jest, że ciężko mi się oprzeć lepszemu, a Olympusa obiektywy jednak według mnie są lepsze. Czas pokaże jak to będzie. Póki co, mój prawie kilogramowy zestaw da się używać na długich wycieczkach. Sprawdza się w każdych praktycznie warunkach. Oczywiście mógłby być te 100-200 g lżejszy i nieco mniejszy. Niestety nie jest, ale i tak jest to sprzęt bardzo uniwersalny i nie przeklinam jego masy tak jak kiedyś przeklinałem Sony R1. Od tamtego czasu zmieniłem sposób noszenia i używania aparatu. Sony R-1 nosiłem w plecaku, gdyż jak się wydawało, plecak nie obciąża nas tak bardzo i rzeczywiście piechurzy w wielkich i ciężkich plecakach przenoszą swoje rzeczy od obozu do obozu. W moim przypadku się to nie sprawdziło. Plecy bolały, dostęp do sprzętu był bardzo wolny choć używałem plecaka Lowepro Slingshot, który niby miał pozwalać na szybkie dobywanie broni. Teraz wszystko zmieniłem.

© www.xaos.pl

O ironio sprzęt noszę w torbie na ramię marki Sony :-), za to przez cały prawie czas aparat mam w dłoni, dzięki paskowi, który wykonał dla mnie Andy z Singapuru. Świetny, bardzo wysokiej jakości, idealny. Poprosiłem Andego, aby wykonał dla mnie drugi, gdy przez jakiś czas miałem dwa aparaty GH-2 i E-M5. Taki sposób noszenia aparatu jest wygodny i nie ma po nim absolutnie żadnych nieprzyjemnych odczuć. Noszę w ten sposób sprzęt od 6 lat i ani razu (!) nie odczuwałem dyskomfortu. Więc z czystym sumieniem polecam. 🙂

© www.xaos.pl

Na koniec ostatnie już zdjęcie z Paryża. i odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.

Na ile sprawdził się mój zestaw i na ile jestem z niego zadowolony?

 

9/10

Bo wyobrażam sobie, że mogłoby być trochę lepiej tu i tam.

Czy jest na rynku coś, co mogłoby go zastąpić i spisać się lepiej?

Nie

Bo albo ciężej, albo gorzej.

🙂

2 Odpowiedzi

  1. Cześć, fajne fotki. Mówiąc szczerze, nigdy nie przypuszczałem, że dramatyczna tonacja może się do czegokolwiek przydać. Zamierzam kupić omd em5 i do niego albo obiektyw 12-40 f2,8 pro albo ze dwie trzy stalki. Twoim zdaniem co może być lepszym wyborem? Tak jak piszesz em5 z 2,8 pro jest ciężkie, ale z drugiej strony nie trzeba zmieniać obiektywów. Mnie nie uśmiecha sie dzwigać aż kilograma sprzętu, jeśli za niższa cenę będę miał np. nikona 7100 – chyba lepszy obrzek bo to apsc. Liczę na odpowiedź.
    Pozdrawiam JS

    • Cześć, Nikon 7100 z pewnością jest cięższy niż Olympus E-M5. Za to E-M5, to model już schodzący z rynku i można go kupić za niewielkie, stosunkowo, pieniądze. Myślę, że kupując jeden z tych aparatów nie zrobisz źle. Oba produkują bardzo dobrej jakości zdjęcia. (Mnie bardziej podoba się bardziej jakość z Olympusa, ale Ty możesz mieć inaczej :-)) Najlepiej pójdź do jakiegoś sklepu i weź oba aparaty w dłoń. Połaź po sklepie i porób zdjęcia. Mam wrażenie, że ogólna masa i wielkość Nikona z porównywalnej jakości obiektywem będzie jednak większa. Sam aparat również jest duży. Nie wiem jakie dla Ciebie ma znaczenie wielkość i ciężar sprzętu. Jeśli duże, to zdecydowanie Olympus tu będzie lepszym wyborem. Tym bardziej, że możesz do niego podłączyć bardzo kompaktowe obiektywy (kitowy 12-50 mm jest bardzo mały i lekki). Różnica w jakości zdjęć jest niewielka (ostrzejsze i bardziej kontrastowe uzyskasz z Olympusa, Nikon ma za to nieco większą rozdzielczość, która niestety wg mnie nie przekłada się na większą ilość szczegółów na zdjęciach). Olympus ma sporo różnych bajerów, a najważniejszy z nich to stabilizacja obrazu. Praktycznie na wycieczkach zapominasz co to jest statyw, po prostu robisz zdjęcia z czasami nawet do 1 sekundy trzymając aparat po prostu w ręku. Pół sekundy udaje się każdemu, 1 sekunda przy pewnej wprawie nie sprawia problemów. To jest coś, o czym warto pamiętać. Ergonomia tez wydaje mi się lepsza w Olympusie – dotykowy ekran, świetne live view, niesamowita możliwość skonfigurowania większości przycisków… Nikon, to lustrzanka, wymaga jednak patrzenia w wizjer. Wcześniejsze modele Nikona miały live view (możliwość robienia zdjęć patrząc na ekran LCD) ale było to zaimplementowane tak, że według mnie nie dało się z tego korzystać. Może się to zmieniło, ale nie sądzę. Sprawdź sam jak jest w tym modelu. Reasumując – przy bardzo podobnych wynikach jakościowych wybierz ten aparat, który bardziej Ci się podoba i wygodniej się używa. Właściwie to ma tutaj, tak naprawdę największe znaczenie… Który nie wybierzesz na pewno będziesz zadowolony i będziesz mógł wykonać piękne zdjęcia.
      Powodzenia!

Zostaw Komentarz