Paryskie ulice ale trochę inaczej…

wpis w: Francja, Podróże | 0

Zdecydowanie Paryż jest miastem, w którym można wyszaleć się w fotografii ulic i fotografii ulicznej również. Był to też pierwszy poważny sprawdzian mojego obecnego zestawu fotograficznego, czyli:

© www.xaos.pl

– Olympus OMD E-M5

– obiektyw Olympus mZuiko 12-40 mm f/2.8

– HLD-6 grip, ale tylko jego mniejsza połowa, gdyż z po założeniu drugiej jego części aparat robi się niemiłosiernie wielki i ciężki.

© www.xaos.pl

Tu od spodu widać dodatkowy uchwyt. Dodaje on około 100g do całkowitej masy sprzętu, ale jest to w sumie niewielka „cena” za dużo lepiej wyprofilowany uchwyt na palce. Dzięki niemu, niesamowicie wygodnie można nosić przez cały dzień aparat w ręce, nie czując zmęczenia. Szczególnie zmęczenie palców jest nieprzyjemne – czego doświadczyłem w Singapurze i Hong Kongu w zeszłym roku. Nie był to dramat, ale teraz… jest bardzo komfortowo 😉

© www.xaos.pl

O, z pełnym uchwytem w którym mieści się dodatkowa bateria zestaw wygląda tak jak powyżej. Niestety waży zbyt dużo aby, według moich standardów, można go było nosić „bezkarnie” całymi dniami. Wielka krowa i tyle. Nie lubimy wielkich krów!

No, ale grip gripem, ale najciekawsze są wnioski z używania obiektywu mZuiko 12-40 mm f/2.8.

© www.xaos.pl

Jakby to ująć?… Perfekcyjna maszyna do łażenia i robienia zdjęć. Jakości nie mam wiele do zarzucenia, zarówno jeśli chodzi o wykonanie, jak i niesamowitą jakość zdjęć jaką się za pomocą tego obiektywu uzyskuje. Ostre, kontrastowe, kolorowe. Jedynie jeśli chodzi o aberracje chromatyczne obiektyw nie jest doskonały. Konieczne jest czasami poprawianie tej wady na komputerze (E-M5 nie koryguje aberracji chromatycznych sam z siebie). Wadą jest też jego wielkość i masa – no ale trudno, nie wszystko można mieć na raz. 🙁

© www.xaos.pl

Jeśli zaś chodzi o użytkowanie, to jest to pewna mieszanka uczuć. Z jednej strony doskonały sprzęt posiadający same, wydawałoby się, zalety – jasny, genialny zakres ogniskowych, uniwersalny, doskonały optycznie… Czego chcieć więcej?… no właśnie… Fotografując tym obiektywem mogłem wykonać praktycznie każde zdjęcie jakie tylko sobie zażyczyłem. W każdych warunkach, w jakich się znajdowaliśmy ten obiektyw po prostu umożliwiał mi wykonanie doskonałego zdjęcia „bez myślenia”. Z ręki, bez statywu, na dość krótkich czasach, Jasno, ciemno, mokro, sucho, blisko, daleko… Po prostu pstryk i już. A gdzie zabawa???… Moje stare ciemne obiektywy wymagały kombinowania, czasami musiałem się poddać, bo w niektórych warunkach, po prostu nie byłem w stanie wykonać zdjęcia. Musiałem wtedy sięgnąć do torby i wyjąć inny, jaśniejszy, często stałoogniskowy obiektyw. Musiałem wtedy podejść bliżej, lub się oddalić, przestawić kilka ustawień w aparacie, aby dostosować ustawienia do nowego obiektywu… Cała zabawa. Człowiek czuł, że jest ważny, a przynajmniej, że jest potrzebny 😉

© www.xaos.pl

Z mZuiko 12-40mm f/2.8 cały ten czar znikł. Nie zmieniłem obiektywu ani razu, przez cały nasz wyjazd. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy nie zmienić sprzętu na jakiś aparat typu wszystko w jednym – oby tylko miał równie doskonały obiektyw i oferował równie dobrą jakość zdjęć jak korpus E-M5. Na razie takiego aparatu nie ma na rynku, chociaż wydaje się, że za kilka miesięcy ta sytuacja się zmieni… Niesamowity postęp jaki nastąpił w ciągu ostatnich kilku lat w fotografii, pozwala dzisiaj robić zdjęcia jakościowo doskonałe w nawet bardzo trudnych warunkach. A im doskonalszy sprzęt, tym jakoś odczuwam mniejszą zabawę z robienia zdjęć. Chociaż… muszę przyznać, że gdy później oglądam zdjęcia na ekranie monitora, to gęba mi się śmieje. Może, po prostu nastąpiło przesunięcie radochy w inne miejsce – z ulicy do domu. 😉 Radocha jest rzeczywiście większa, niż dawniej. Nie ma dwóch zdań. I dlatego właśnie, póki co, nie zamieniam sprzętu, a co więcej – wiem, że zakup tego piekielnego obiektywu był strzałem w dychę!

Aaaa… miało być o ulicach trochę inaczej… 🙂 Więc… to może następnym razem… I może zejdziemy nawet pod ziemię?… 🙂

Zostaw Komentarz