Paryż kościelny

wpis w: Francja, Podróże | 0

© www.xaos.pl

Kościoły w Europie są miejscami, które chyba każdy turysta odwiedza z „automatu”. Taki to już urok naszego kontynentu, że mamy kościoły prawie na każdym podwórku. Niektóre świątynie są super znane jak np. katedra Notre Dame – ot choćby poprzez „Dzwonnika z Notre Dame” – (dzieci poinformuję tylko dla porządku, że pierwsza nie powstała bajka Walta Disneya, lecz powieść Wiktora Hugo). Każdy kto czytał, słyszał lub oglądał przygody Quasimodo z pewnością nie ominie tego miejsca. Co prawda trudno szukać śladów Dzwonnika w katedrze, ale z pewnością można poczuć tutaj klimat dużo, dużo wcześniejszy, bo budowę katedry rozpoczęto w XII wieku. A było to naprawdę głębokie średniowiecze. Jest to dosyć szokujące gdy się pomyśli ile setek lat stoją już mury tego kościoła.

© www.xaos.pl

Co ciekawsze, katedrę wybudowano na ruinach dużo starszych kościołów wybudowanych w IX wieku – czyli w czasach, kiedy nasi przodkowie nad Wisłą latali odziani w skóry i mieszkali w drewnianych lub glinianych chatach. Mamy tu zatem bez mała 1000 lat historii. Nie wiem jak na Tobie, ale na mnie robi to wrażenie. Tym bardziej, że budynek jest niczego sobie. Jak na budowlę z tamtych czasów – ponad 35 m wysokości nawy głównej daje niezły efekt nawet dzisiaj. To jest wysokość 11 piętrowego budynku! Czytając o tej katedrze, gros informacji dotyczy niesamowitych organów, które mają ponad 7 tysięcy piszczałek, oraz dzwonów, które ważą nawet po kilkanaście ton… Jak widać dawno temu też szpanowało się gadżetami, tylko nieco większymi niż dzisiaj. 😉

© www.xaos.pl

Jednak bardziej przypadły mi do gustu inne – mniejsze kościoły, a szczególnie jeden – kościół Świętego Sulpicjusza. Dla ułatwienia trafienia w to miejsce, Francuzi nazwali jedną ze stacji metra „Saint Sulpice”, więc łatwo tu trafić 😉 Jakkolwiek śmiesznie brzmi imię tego świętego, jego kościół jest naprawdę ciekawy. Jest mniejszy i młodszy od Notre Dame, ale za to wysokość nawy głównej jest bardzo podobna bo wynosi 34 m! Efekt jest niesamowity.

© www.xaos.pl

Ale akurat nie parametry budowli robią największe wrażenie, jeno jeden z ołtarzy, który jest świetny i zupełnie nieprzypeniany.

© www.xaos.pl

Żałuję, ze nie zrobiłem mu lepszego zdjęcia. Mea culpa…

© www.xaos.pl

Organy tego kościoła mają za to status pomnika narodowego Francji więc sami rozumiecie… Nie byle to jakie miejsce jest, jak się okazuje. Nie rozumiem tylko tej mody na umieszczanie zegara w organach kościelnych. Robi to trochę wrażenie bycia na dworcu kolejowym. Może to pomoc dla księdza prowadzącego mszę, żeby nie zanudzał przydługimi kazaniami wiernych, a może to kolejna oznaka statusu – „patrz nie dość, że mam organy, to jeszcze stać mnie na to, żeby wsadzić w ich środek zegar!”. Ciężko wyczuć o co na prawdę chodzi, ale takie zestawienie widuje się też w innych kościołach.

© www.xaos.pl

O, na przykład tu. Dziwne, nie dziwne w końcu to Paryż. 😉

© www.xaos.pl

Całkiem niczego sobie są też witraże spotykane w paryskich kościołach. Widać ile to pracy kosztowało, o innych kosztach nie wspominając. A do tego jak trudno to sfotografować!… 😉

© www.xaos.pl

Takie witraże to całkiem fajny obiekt do eksperymentów fotograficznych…

© www.xaos.pl

Czasami wyjdzie z takich eksperymentów coś na kształt pieca z piekła rodem… 😉

© www.xaos.pl

Kręcąc się w okół kościołów paryskich nie sposób nie zauważyć rzygaczy – mimo swej nazwy są to całkiem pożyteczne stworzonka… Ten akurat obsługuje Bazylikę Sacre Coeur. Dość znaną budowlę, tym razem całkowicie nowożytną zbudowaną na wzgórzu Montmartre.

© www.xaos.pl

Obok Place du Tertre, któremu nie można odmówić klimatu, znajduje się ta, w rzeczy samej, śliczna świątynia. Niestety…

© www.xaos.pl

…świątynnego klimatu tu nie zastaniesz…

Przynajmniej nie w czasie wakacji. Dzikie (dosłownie) tłumy turystów, magików, piłkarzy godzinami żąglujących piłką wisząc na latarni i innych dziwolągów kompletnie psują nastrój miejsca. W tym roku szczytu dopełniła regularna scena z oświetleniem, sztucznym dymem i nagłośnieniem, oraz występujący na niej muzycy, którzy niestety pozostawiali wiele do życzenia swoimi talentami wokalnymi. Czy wspomniałem już o walających się wszędzie puszkach po piwie i opakowaniach po chipsach??? Jeśli nie, to przypomnij mi abym o tym wspomniał przy najbliższej okazji.

© www.xaos.pl

Większość paryskich kościołów odwiedzonych przeze mnie, była bardzo do siebie podobnych. Wnętrza z piaskowca, praktycznie bez malowideł ściennych. Wielkie witraże, organy (te koniecznie z zegarami), zamiast ławek najczęściej krzesła. Zdarzały się też akcenty polskie, obrazy, tablice i prośby o ratunek dla kraju w naszym ojczystym języku. Powodowało to w nas zawsze drgnięcie gdzieś tam głęboko… w środku…

Czasami po wejściu do kościoła, dostrzegałem niezwykłe rozwiązania architektoniczne, które sprawiały, że człowiek chyli czoła przed… innym człowiekiem, jego wyobraźnią i talentem.

© www.xaos.pl

Wypas, co? Nieprzypeniana, a jednocześnie z gustem umieszczona wśród innych „zwykłych” filarów. Ot taki pokrętny akcent na koniec.

Zostaw Komentarz